niedziela, 10 sierpnia 2014

Hamburg zwyklejszy

Kilka dodatkowych migawek z ostatniej wycieczki - port, "grająca fontanna" i "świat miniatur"
Port z widokiem na Elbphilharmonie (Filharmonia nad Łabą), pieszczotliwie "Elphi". Filharmonia jest w fazie wiecznej budowy, z wielokrotnie przekroczonymi terminami i budżetem i atmosferą skandalu (kolejny termin to koniec 2016/17)


W rejonie portu jest tunel, którym można przejść na drugą stronę i pomachać znajomym. Nie ma szans się zobaczyć gołym okiem.




To właśnie z drugiej strony (zdjęcie M.G.)

Okolice portu


Parkowanie...


"Miniatur Wunderland" to właściwie ogromny model kolejki, jaką chciałby mieć każdy mały i duży chłopiec, ale nie tylko. To odwzorowane całe fragmenty świata: Szwajcaria, Norwegia, trochę USA, Hamburg, port lotniczy. To miejsce powstało dopiero kilka lat temu, a już robi wrażenie i jest w ciągłym rozwoju. Warto poświęcić nawet cały dzień na spokojne pooglądanie. Oczywiście wszystko jeździ, pływa, fruwa...


 Czasem trzeba coś naprawić...

 ...a czasem jest noc


Zamieszczam tylko kilka zdjęć, bo K. wciąż jeszcze nie widział i chowamy przed Nim zdjęcia żeby nie zepsuć mu zabawy. Dla chętnych całkiem porządny i długi film (nie mój):


Z kolei "stara atrakcja" - park "Planten und Blomen" to i tradycyjny park, ale też ogród botaniczny, różany, japoński itd. Położony w centru Hamburga założony w XIXw,  z fontanną na jeziorze powstałą w 1938r gdzie odbywają się kolorowe koncerty wodne. Nie są one tak multimedialne jak np w Rzeszowie, jednak z większym rozmachem (w przestrzeni choćby) i lepszą muzyką. Też polecam, choć zdjęć niewiele, bo i warunki kiepskie, i inny powód...
Koncerty zaczynają się o zmroku. Ludzie zbierają się wcześniej i my też tak zrobiliśmy zajmując miejsce w pierwszym rzędzie. Tuż przed rozpoczęciem przyszła jednak rodzina Turecka (lub z podobnych stron) i stanęła sobie przed widownią. Na nic zdały się prośby żeby chociaż usiedli na trawie - wydawali się nie rozumieć o co chodzi i to nie z powodu nieznajomości języka...
(Podobne doświadczenie miałam w innym dalekowschodnim kraju kiedy okazało się, że tubylcy nie znają pojęcia "kolejki" i wszędzie się pchają czy trzeba, czy nie)





no i tak to...




Na koniec wieża, z której widać panoramę miasta (tym razem nie byliśmy na górze)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz