niedziela, 21 kwietnia 2013

I to jest właśnie fantastyczne.

Że choćby nie wiadomo co się działo w końcu i tak nadejdzie wiosna!
Ani głowy, ani czasu nie mam żeby się nią nacieszyć i naoglądać (podobnie jak do pisania blogu) ale nie sposób nie widzieć, że pąki coraz większe i co rusz coś zakwita. 

No i taaaaakich gości!




środa, 6 marca 2013

Klucz wiosenny

Dwa dni słoneczne w pełni i jeden nieśmiało-słoneczny  budzą nadzieję na wiosnę i podejrzenie, że działam na  baterię słoneczną...
W dodatku takie widoki!









 Kiedy je zauważyłam właśnie im się coś szyk popsuł i wywiązała się głośna ptasia dyskusja (początkowo sądziłam że to mój rower wydaje dziwne dźwięki)










W ubiegłą niedzielę jeszcze sporo śniegu nasypało i choć prawie od razu się topił to i takie "kupy" wciąż się trzymają.




A to urodzinowa dekoracja , o której pisałam wcześniej





poniedziałek, 4 marca 2013

Kocie charakterki

Znów się dużo działo i nie miałam głowy do pisania. A dziś - poniedziałek i w dodatku słoneczny to może czas najwyższy.
O kocich charakterach miałam napisać kilka miesięcy temu, zaraz na początku mojego blogowania, po przedstawieniu naszych kotów więc temat jakby zaległy.
Koleżanka spytała kiedyś czy nasze koty się przyjaźnią. Bo jej nie. 
Czy się przyjaźnią? Trudno w tej kategorii na no spojrzeć. Czasem wydaje się, że tak, czasem że nie. Na pewno są jakoś przywiązane do siebie też, bardziej rodzinnie niż przyjacielsko. Ich relacja ma wiele odcieni.


To w czym są podobni, to komunikatywność "werbalna"- obydwaj zagadują, zaczepiają, odpowiadają bogatym repertuarem miauków, mrauków i mruków. Tomek dodatkowo sporo prycha - a to na odkurzacz, na Nanka, na coś tam. Nanek prycha bardzo rzadko - musi go coś wyjątkowo zaskoczyć, przestraszyć, lub zaboleć.



Podobni są też w kociej wrażliwości i ciekawości. Żywo reagują na świat, niewiele jest sytuacji, w stosunku do których pozostają obojętni. No i chyba tyle podobieństw. Dalej już każdy z nich jest indywidualnością i zachowuje się po swojemu.

Tomek pilnuje pozycji "pierwszego kota" i ustawia Nanka. Nie zawsze skutecznie. Udaje mu się to w kwestii prawa do miski Nanka kiedy jego własna jest już pusta. Tu Nanek bez protestów oddaje pole. W kwestii wspólnej zabawy i bliskości, czy zajętego wcześniej miejsca pierwszeństwo Tomka nie jest już takie oczywiste i tu Nanek nie ustępuje tak łatwo, co często kończy się prychaniem, oberwaniem łapą po łebku albo strasznym wrzaskiem Tomka. Zabawy, wiadomo, w takiej sytuacji nie będzie, ale nie ma łatwo.

 

Nanek częściej (i natarczywie) domaga się głaskania i przychodzi na kolana, Tomek nie jest typem kota "nakolanowego", na kolanach sadowi się baaardzo rzadko, ale wtedy jest mnóstwo kota!







Tomek za to zazwyczaj czeka przy drzwiach kiedy wracamy do domu. Nanek sobie czasem odpuszcza pojawienie się przy drzwiach.




Kocie czekanie

CDN

środa, 13 lutego 2013

Popielec

Melancholia mnie jakaś ogarnia, przednówkowa.... 
 Może i na czasie, bo środa popielcowa więc "wypada" myśleć o przemijalności. Ale właściwie dlaczego w kulturze katolickiej ma to wydźwięk aż tak poważny? Zamiast zachęty do cieszenia się każdą każdą chwilą i szerszej perspektywy życia?

A może i (ta melancholia) z powodu jutrzejszych imienin?
Przypomina mi się jak obchodziliśmy imieniny w pracy, w czasach przedkapitalistycznych. Solenizant mógł sobie tego dnia pozwolić na mniejszą pracowitość, częstował czymś słodkim, serwował kawy i herbaty, przyjmował kwiaty i miłe słowa, dotrzymywał towarzystwa współpracownikom, którym udało się wygospodarować chwilkę na pogawędkę. Moją specjalnością były kremówki. Piekłam je dobre kilkanaście lat i stało się to na tyle zwyczajem, że nie narażałam siebie i innych na rozczarowanie z powodu zastąpienia ich innym ciastem. Było to bardzo miłe świętowanie. Może nawet milsze niż impreza w gronie przyjaciół, która na ogól wypadała innego dnia - w jakąś bliską sobotę i kosztowała dużo więcej przygotowań. A miło było oczywiście i w inny sposób.
Ciekawe, że moje imieniny pojawiły się w kalendarzu dopiero kiedy byłam w liceum. I nie miały wtedy konkurencji w postaci Walentynek.

Niemcy nie obchodzą imienin tylko urodziny. Szczególnie te okrągłe. Wtedy niektórzy dekorują całe domy, np na osiemnaste (niby nie okrągłe ale znaczące) obwiesza się dom łańcuchem z pudełek po papierosach, a na 25-te skarpetami (nie mam pojęcia co mają na myśli?).

Zima wciąż nie daje jeszcze za wygraną i przyczaja się na dachach.












czwartek, 7 lutego 2013

Tłusty czwartek



 Czasem sprawy idą gładko, a czasem jak po grudzie - dziś było raczej po grudzie, ale pączki zdobyte i chrust usmażony (cała masa chrustu po grudzie).

Niemcy tłustego czwartku nie obchodzą a pomimo to w tym okresie jak się zagapiłam to trudno było pączki dostać - jak dziwnie znikały. W okolicy nie mieszka raczej zbyt wielu Polaków. Przelotnie poznałam tylko pielęgniarkę Polkę i hydraulika. Czasem, a ostatnio nawet częściej słychać polski głównie w sklepach. 
Niemcy mają "Rosenmontag" (Różany poniedziałek) - głównie w Nadrenii gdzie tradycyjnie hucznie obchodzi się karnawał (szczególnie słynny jest Koloński). Przypada w poniedziałek przed środą popielcową i kilku miastach jest zwyczajowo dniem wolnym. Odbywają się wtedy parady kolorowych przebierańców. 
W naszym małym miasteczku końcówkę karnawału świętują "ferajny", zwłaszcza "Schuetzenvereine".



 Pogoda późnozimowa - trochę mrozu nocami, troszkę śnieży i zaraz się topi.



 A trawa zielona i za płotem grasują króliki. 

poniedziałek, 28 stycznia 2013

I po zimie

Jak zapowiadano - odwilż. Niewiele śniegu już zostało... Za to słońce częściej się pokazuje.














sobota, 26 stycznia 2013

Koty zimą

...szybko wracają z zaśnieżonego balkonu i trzymają się blisko kaloryfera







 Czasem odchodzi "lizing" (określenie Ewy)



Odwilż nadchodzi

... a tu mieliśmy ze 2 tygodnie całkiem porządnej zimy, z temperaturami trochę poniżej zera i ze wszystkimi uciążliwościami zimowymi (zasypane drogi itp)
Tylko słońce prawnie wcale nie wyglądało. I tak to wyglądało:











Tyle słońca widziałam













A co tu wygląda?