piątek, 14 listopada 2014

Kocie mycie

Koty stały się późno-jesiennie przytulne. Więcej czasu spędzają na miękkim i ciepłym. "Obkładają" mnie z każdej strony. Czasem trochę poganiają.
Toaleta to zawsze ważna kocia czynność. Szczególnie Tomek jest prawdziwym czyścioszkiem i nawet pomaga Nankowi. Domaga się czyszczenia uszu - zostało mu to po tym kiedy miał kłopot z uszami i trzeba było czyścić jakąś miksturą - wskakuje na sedes, miauczy i mruczy na przemian dotąd aż do wyczyszczenia i potwierdzenia głaskami i stwierdzeniem "czysty kot".












 Tomek sprawdza efekty...
 Fuj! Dokładniej!








Czysty kot



wtorek, 4 listopada 2014

Listopad...

Najpierw chciałam przemilczeć "1 listopada", potem nabrałam ochoty żeby coś napisać, a w końcu organizm zafundował mi trochę sensacji i wymógł zajęcie się czym innym. Między innymi spaniem - przespałam ponad 12 godz (co ostatnio zdarzyło mi się chyba w dzieciństwie, ale nie pamiętam - jestem z tych "szybko śpiących"). 
Temat się więc rozmył i przepadł. 
Jesień mocno postępuje w swej szarości, chłodzie. Dzień się tak szybko skraca, aż obawiam się, że przestanę go w ogóle zauważać. Moja aktywność życiowa podobnie - maleje i wkrótce chyba przyjmie wartość ujemną... To chyba jakiś atawizm, że kiedy się ściemnia nie mam ochoty na żadną "działalność", co najwyżej szeroko pojęty relaks. 
Taki czas...
Na ciepłe kapcie pora,
bujany fotel, pled,
herbatę malinową,
mruczący koci grzbiet...

U "moich Seniorów" rozpoczął się "wysoki sezon" - od listopada do lutego ub. roku umarło 3-4-krotnie więcej osób niż w pozostałych miesiącach. Od piątku odeszło dwoje.
Na rower się też mało chce, a i czasu kiedy "można" wciąż mniej.
Pomarudziłam, a teraz kilka zdjęć ze słonecznego początku listopada i kilka dzisiejszych chmurnych.







 Baranki i "waciki"

 Klucz ptasi (daleko, niestety, z powodu mojego marnego refleksu)

Część niedzielnego obiadu

 Dzisiaj - szaro ale przejrzyście nad jeziorem